W głębi zaczarowanego lasu, gdzie trawa lśni kroplami rosy w porannym słońcu, a drzewa szepczą do siebie swoje sekrety, żył mały pająk o imieniu Nítěnka. Różnił się od innych pająków – nie tkał pajęczyn do łapania much, ale tworzył delikatne koronkowe nici, które mieniły się jak srebro. Jego pajęczyny nie były lepkie, lecz miękkie i lekkie niczym mglisty welon. Ptaki ozdabiały nimi swoje gniazda, motyle używały ich jako hamaków, a wiatr bawił się nimi tak delikatnie, że nigdy się nie strzępiły. „Spójrz, jak pięknie błyszczy”, mawiała stara sowa, gdy księżyc świecił w nocy, a nici Nítěnka błyszczały jak gwiazdy na niebie. Mały pająk był skromny i nigdy nie chwalił się swoimi dziełami, ale był bardzo szczęśliwy, gdy jego praca uszczęśliwiała innych.
Pewnej nocy, gdy księżyc krążył na niebie jak srebrna moneta, a las był cichy jak śpiący kotek, między drzewami przeleciała tajemnicza postać. Była to nocna wróżka, eteryczna istota z półprzezroczystymi skrzydłami i szatą utkaną ze srebrnego gwiezdnego pyłu. „Mały pajączku, Nittie”, wyszeptała melodyjnym głosem, ”potrzebuję twojej pomocy. Każdej nocy dzieci świata zasypiają, a ich sny wędrują po niebie. Ale ostatnio ich sny zanikają, a dzieci śnią niespokojne i zdezorientowane rzeczy. Potrzebuję magicznej zasłony, która sprawi, że ich sen będzie spokojny i słodki. Pomożesz mi?” Nitewing zamrugał czarnymi oczami ze zdziwienia, ale potem uśmiechnął się i powiedział: „Będę zaszczycony, Wróżko.”
Nitewing natychmiast zabrał się do pracy. Przez całą noc tkał nić za nicią, tak delikatną jak pawie pióro i tak silną jak miłość matki do dzieci. W każdą nić wplatał magiczne słowa i szeptał jej bajki, które znał. „Obyś śniła o księżniczkach tańczących na łące… i dzielnych rycerzach szukających skarbu… i misiach radośnie chrupiących miód” – mruczał podczas pracy. Jego małe nóżki chybotały się, welon rósł, a wróżka gładziła go delikatnie dłońmi, aż w świetle księżyca wyglądał jak mleczna mgiełka. Kiedy był gotowy, lśnił tak pięknie, że gwiazdy na niebie były zazdrosne.
Ale zanim Nittie zdążyła oddać welon wróżce, nagle zawiał silny wiatr! „O nie!” zawołała wróżka, gdy welon wzbił się w powietrze niczym puszysta chmura i zniknął wśród koron drzew. „Musimy go znaleźć!” Pająk nieustraszenie biegał po gałęziach, przeskakując z jednej na drugą, ale zasłona była lekka, a wiatr bawił się nią jak piórkiem. „W takim stanie nigdy go nie złapiemy – wróżka zmarszczyła brwi, kręcąc głową. „Potrzebujemy pomocy.
Na szczęście nie byli sami w lesie. „Pomożemy ci!” powtórzyła wiewiórka, która zauważyła wszystko ze swojego legowiska. „Sprawdzę wierzchołki drzew!” „A ja polecę nad las i zobaczę, gdzie wiatr przeniósł zasłonę – huknęła mądra sowa. Motyle zatrzepotały skrzydłami i wyruszyły na poszukiwanie lekkiego kawałka pajęczyny. W końcu go zobaczyły – utknął wśród gwiazd na niebie! „Co teraz?” martwiła się wróżka. Ale Littlefinger miał już plan. Upuścił najdłuższą i najmocniejszą nić, która wzniosła się do nieba, i razem z przyjaciółmi delikatnie ściągnęli zasłonę z powrotem na ziemię.
Kiedy zasłona opadła z powrotem do lasu, wróżka ostrożnie rozpostarła ją nad drzewami i wypowiedziała magiczne słowa. Zasłona rozpostarła się nad krajobrazem, a jej miękkie nici zaczęły zsyłać najpiękniejsze sny dzieciom na całym świecie. Od tamtej nocy żadne dziecko nie zasnęło ze strachu. Mała nić uśmiechnęła się i zwinęła z zadowoleniem w swoją własną sieć. „Dobranoc, mały pajączku” – wyszeptała wróżka i zniknęła w świetle księżyca.