W małym królestwie, gdzie słońce świeciło na złote wieże zamków i gdzie motyle goniły wiatr po zielonych łąkach, żył dzielny rycerz Puntík. Punt nie był taki jak inni rycerze – był mały, jego zbroja była usiana kolorowymi kropkami, a zamiast ciężkiego miecza nosił lekki srebrny rapier, który dzwonił jak dzwon. „Odwaga nie tkwi w wielkości, lecz w sercu!” mawiał do wszystkich, którzy się z niego śmiali. I choć był mały, jego odwaga była większa niż całego królestwa razem wziętego. Codziennie ćwiczył posługiwanie się drewnianym mieczem, jeździł na swoim wiernym kucyku Bubblesie i chronił zamek przed niesfornymi wronami, które kradły ciasta z okien. Pewnego dnia jednak do królestwa zawiał dziwny wiatr, przynosząc ze sobą cichy, smutny głos. Punt był czujny, a jego serce podpowiadało mu, że gdzieś tam, głęboko w zaczarowanym lesie, ktoś potrzebuje jego pomocy.
Wiatr przyniósł cichy, ale naglący głos do uszu Puntiego: „Pomocy… Pomocy… ” Rycerz Puntie założył swój niebieski pierzasty hełm, wskoczył na swojego kucyka Bubblesa i skierował się w stronę ciemnego skraju zaczarowanego lasu. Las był gęsty, pełen szeleszczących liści i tajemniczych dźwięków. „Nie martw się, Bubbles, razem damy radę!” powiedziała odważnie Dot, a kucyk zaryczał cicho. Gdy wjechali głębiej w drzewa, światło zaczęło przygasać, a powietrze wypełnił zapach mchu i paproci. Punt próbował podążać niewidzialnym śladem głosu, aż natrafił na złotą, pierzastą ścieżkę, która prowadziła go dalej. Wiedział, że nie jest to zwykła ścieżka i że zaprowadzi go tam, gdzie jest najbardziej potrzebny.
Na starym dębie, który był tak szeroki, że dziesięciu olbrzymów nie mogłoby go okrążyć, siedziała mądra sowa Rosara. Jej oczy lśniły jak dwie srebrne monety, a pióra błyszczały jak rozgwieżdżone niebo. „Ho ho, Rycerzu Kropki, dlaczego wkroczyłeś do lasu magii i cieni?” zagrzmiała głębokim głosem. Polka Dot zeskoczył ze swojego kucyka i odpowiedział z ukłonem: „Usłyszałem głos proszący o pomoc, a dzielny rycerz nigdy nie trzyma się z daleka”. Rosara zmrużyła oczy i wskazała dziobem na starą mapę wiszącą na gałęzi. „Musisz przejść przez niebezpieczny most nad ciemną otchłanią, ale uważaj. Most wystawia na próbę wytrzymałość każdego, kto po nim przejdzie. Punt podziękował, pożegnał się z sową i ruszył w dalszą drogę, z sercem pełnym determinacji.
Kiedy Punt dotarł do przepaści, jego oczy rozszerzyły się z przerażenia. Przed nim wąski drewniany most kołysał się we mgle, jęcząc za każdym razem, gdy lądował na nim pojedynczy liść. „Nie martw się, Bubbles, pójdę pierwszy – szepnął Punt i zrobił krok. Wiatr targał deskami, a w głębi była tylko ciemność bez końca. Każdy krok brzmiał jak bicie serca. „Nie będę się bał – szepnął do siebie rycerz Punt, trzymając się mocno poręczy. Nagle jedna z desek pękła! Punt zachwiał się, ale jego odważne serce kazało mu iść dalej. Po kilku niekończących się minutach w końcu stanął po drugiej stronie mostu. „Udało się, Bubbles!” wykrzyknął z ulgą i ruszył dalej.
Na końcu szlaku Spot zobaczył wysoką wieżę owiniętą kolczastymi różami. Za oknem stała zapłakana księżniczka Dżasmina. „Pomocy, rycerzu! Jestem w pułapce!” Puntie natychmiast zauważyła klucz wiszący na drzewie, strzeżony przez gigantyczną czarownicę. „Musimy być sprytni, Bąbelku – powiedział Punch. Używając swojego rapiera, delikatnie przeciął sznurek, na którym wisiał klucz, nie zauważając wiedźmy. Odblokował drzwi wieży i uwolnił księżniczkę. „Jesteś wolna, księżniczko Jasmine!” Dot powiedziała z uśmiechem.
Kiedy Polka Dot i księżniczka Dżasmina wróciły do królestwa, wszyscy powitali je biciem dzwonów i radosną muzyką. Król zorganizował wielką uroczystość, a Punt został uznany za najdzielniejszego rycerza w królestwie. „Odwaga nie tkwi w rozmiarze, ale w sercu!” wykrzyknął król, a Punt uśmiechnął się.