Gdzieś głęboko w baldachimie starego dębowego lasu, gdzie liście szeleszczą jak w bajce, a gałęzie śpiewają delikatne kołysanki, pewnego ciepłego wieczoru urodził się mały nietoperz. Nazywał się Nespalek i różnił się nieco od innych nietoperzy w kolonii. Podczas gdy jego rodzeństwo cieszyło się, gdy słońce znikało za horyzontem i przygotowywało się do swoich nocnych wycieczek, Nespálek zawsze zwijał się w swoim małym wiszącym łóżku i cicho szeptał do siebie: „Nie wejdę tam… Boję się ciemności…”. Chociaż był stworzeniem nocy jak wszyscy inni, ciemność go przerażała. Wydawała się nieskończona, cicha i pełna dziwnych dźwięków, które przerażały go aż po czubki jego futrzastych uszu. Inne nietoperze bawiły się w nocy, polując na komary i przemykając między drzewami, podczas gdy Nespalek pozostał sam, ściskając swoje skrzydła i mając cichą nadzieję, że pewnego dnia dzień będzie trwał wiecznie.
Pewnego ranka, gdy słońce wciąż pieściło liście rosą, a ptaki radośnie śpiewały swoje poranne piosenki, Nespálek postanowił spróbować latania w ciągu dnia. „Jeśli nie mogę tego zrobić w nocy, to może uda mi się za dnia” – pomyślał i rozłożył skrzydła. Ale gdy tylko wystartował, usłyszał: „Patrz, nietoperz za dnia! Co to ma znaczyć?” zawołał kos, który właśnie przyniósł robaka na śniadanie. Sroka zaćwierkała szyderczo, a nawet wrona, która zwykle nie zwracała na to uwagi, uśmiechnęła się. „Nigdy wcześniej tego nie widziałam – skrzeczała, trzepocząc skrzydłami. Bezsenny mężczyzna poczuł się niezręcznie, niezrozumiany, więc z ciężkim sercem odleciał z powrotem na swoją gałązkę. Tam skulił się i ze stłumionym szlochaniem wyszeptał do siebie: „Po prostu nigdy nie mogę spojrzeć w ciemność…”.
Gdy nad lasem zapadła kolejna noc i wszystko pogrążyło się w delikatnym półmroku, do Nespaleka zbliżył się ktoś maleńki i lśniący. Był to świetlik o imieniu Iskierka. „Dlaczego jesteś taki smutny, nietoperzu?” Spytała cicho, jej małe światełko tańczyło jak mały ogień w letnią noc. Sleepless opowiedział jej wszystko – o swoim strachu przed ciemnością, drwinach innych i marzeniu o lataniu, ale nie samotnie. Iskierka uśmiechnęła się i powiedziała: „Ciemność nie jest straszna, jeśli się ją zna. Czy wiesz, że nocą kwiaty oddychają cicho, a gwiazdy szepczą razem? I czy wiesz, że każdej nocy my, świetliki, malujemy światło tam, gdzie małe dusze, takie jak ty, go potrzebują?”. Bezsenny słuchał cicho i po raz pierwszy w jego małym serduszku zapłonęła iskierka ciekawości. „Może pewnego dnia polecisz ze mną… a ja pokażę ci, że ciemność jest pełna magii” – szepnęła Iskierka, a jej małe światełko świeciło jaśniej niż kiedykolwiek.
Następnej nocy, kiedy Iskierka znów przyleciała, zabrała ze sobą starego komara o imieniu Buzzer. Miał skrzydła jak jedwab, zrzędliwy głos i bagaż doświadczeń. „Jeśli chcesz przestać bać się ciemności, musisz poznać ją jako przyjaciela” – mędrkował. „Latam od tylu lat, że znam każdy zakątek lasu. Wiem, gdzie kwitną księżycowe paprocie, gdzie sowa czyta książki z liści i gdzie wiatr śpi w kroplach rosy. A wszystko to, Bezsenny, można zobaczyć tylko nocą”. Nietoperz słuchał go z otwartymi ustami. „Ale co, jeśli pochłonie mnie ciemność?” zapytał cicho. „Ciemność cię nie pochłonie, tylko obejmie. Jeśli przestaniesz się bać, zobaczysz, że jest miękka i miła, jak matka okrywająca cię kocem” – powiedział Buzzy, mrugając jednym starym okiem. I tak Bezsenny zaczął wyobrażać sobie noc jako coś pięknego i ciepłego – nie pustą czerń, ale wielkie ramiona, które mogą go poprowadzić.
Pewnego wieczoru, gdy księżyc stał wysoko, a las pachniał gwiazdami, Nespalek w końcu się odważył. Iskierka leciała przed nim, świecąc jak latarnia i wskazując mu drogę. „Chodź, chodź ze mną… tylko kawałek drogi”, wyszeptała. I Nespálek poleciał. Na początku skrzydła mu grzechotały, ale z każdym machnięciem czuł się pewniej. Lecieli między drzewami, wśród których rozbrzmiewała nocna symfonia – cykały świerszcze, szeleściły liście, a gdzieś w oddali sowa pohukiwała niczym orkiestrowe kotły. „Tu… tu jest tak pięknie – odetchnął w ciszę Nespalek, a jego oczy rozbłysły jak światło Iskierki. Przelecieli nad stawem, gdzie księżyc rysował srebrne obrazy na wodzie, i zobaczyli jeża śpiewającego cichą piosenkę do swojego łóżka. Bezsenny poleciał wyżej, dalej, a jego serce nie biło już ze strachu, lecz z radości. To był lot, którego nigdy nie zapomni.
Od tej pory Nespalek latał z innymi każdej nocy. Nie ukrywał się już, nie bał się. Iskierka stała się jego najlepszą przyjaciółką, a Buzzy nauczycielem. Noc nie była dla niego ciemna, ale przygodą pełną świateł, piosenek i cichych opowieści szeptanych przez gwiazdy. „Tatusiu, tatusiu!” wołały młodsze nietoperze – „opowiedz nam, jak przestałeś bać się ciemności!”. A Nespalek zawsze się uśmiechał i mówił: „Wszystko, co musicie zrobić, to znaleźć światło, które was prowadzi… a wtedy przekonacie się, że ciemność nie jest czarna, ale magiczna”. I w tym momencie cały las zamilkł i zasnął ze snami o odwadze, przyjaźni i magicznej nocy. A dzieci w swoich łóżeczkach, które usłyszały tę historię, uśmiechnęły się i zamknęły oczy, ponieważ wiedziały, że nawet ciemność może być piękna.