Mały czarodziej Bertík był pilnym uczniem szkoły magii, ale po prostu nie był dobry w magii. Kiedy próbował wyczarować iskrzącą się kulę światła, z jego różdżki wydobywał się tylko słaby dym. Kiedy miał zamienić kamyk w złoty guzik, kamień zachwiał się tylko trochę i pozostał taki sam. A kiedy próbował wyczarować tęczę, na niebie pojawiła się tylko mała szara smuga. Jego koledzy z klasy byli szybsi i zręczniejsi – Klara potrafiła przywoływać gwiazdy z nieba, a Honzik potrafił lewitować cały stół! „Nigdy się tego nie nauczę” – Bertík westchnął smutno i odwrócił się od książek. Czuł, jak łzy zbierają mu się w oczach. „Co ze mnie za czarodziej, skoro nie potrafię nawet poprawnie machać różdżką?”. Westchnął, zwijając się w kłębek na łóżku i wpatrując się w okno.
Następnego ranka, gdy wyszedł z domu, odkrył małą paczkę owiniętą w brązowy papier i przewiązaną czerwoną wstążką. Kiedy ją podniósł, poczuł delikatne trzepotanie pod palcami, jakby coś poruszało się w środku. Ostrożnie rozpakował paczkę i znalazł w środku parę miękkich kapci wysadzanych maleńkimi gwiazdkami. Notatka, która leżała obok nich, brzmiała: „Weź je, a będziesz mógł robić to, czego zawsze pragnąłeś.” Bertie rozejrzał się zaciekawiony, ale nikogo nie było widać w promieniu wielu mil. Kto przysłał mu prezent? I skąd wiedział, czego chce najbardziej? Nie mógł się powstrzymać przed wciągnięciem kapci na nogi. Gdy tylko dotknęły jego stóp, dziwnie zadrżały, a Bertie poczuł, jak ogarnia go dziwna fala ciepła.
Kiedy stanął przed swoim nauczycielem w szkole magii i ponownie spróbował wyczarować kulę światła, tym razem stał się cud – zamiast słabej chmury, wokół niego rozbłysły tysiące iskrzących się gwiazd! „Zobacz, co potrafię!” Bertie wykrzyknął podekscytowany. Jego koledzy z klasy patrzyli ze zdziwieniem, jak Bertík z niewiarygodną łatwością wykonywał jedną magiczną sztuczkę za drugą. Ale wtedy coś zauważył – to nie on czarował. To były jego kapcie! Kiedy próbował machać różdżką w inny sposób, kapcie same popychały go do właściwego ruchu. Uniósł brew – a co, jeśli to one robiły magię za niego?
Dzięki kapciom Bertie stał się gwiazdą szkoły. Profesor Zalmírová go chwaliła, koledzy z klasy podziwiali, a nawet surowy nauczyciel, pan Strachopár, po raz pierwszy powiedział mu, że ma wielki talent. Bertík był zachwycony! Wkrótce jednak odkrył, że nawet najprostszej magii nie potrafi wykonać bez kapci. Pewnego razu, gdy zapomniał ich w domu i musiał przywołać latające piórko, piórko nie poruszyło się nawet o milimetr. „Nie mogę nic bez nich zrobić”, pomyślał ze smutkiem. A co jeśli jestem tylko zwykłym chłopcem, który nigdy nie miał zostać czarodziejem?
Bertie pomyślał, że nadszedł czas, aby dowiedzieć się prawdy. Pewnego wieczoru, gdy zakładał kapcie, powiedział szeptem: „Nie potrzebuję cię dziś wieczorem”. I założył swoje zwykłe buty. Stanął przed lustrem, wziął oddech i wypróbował jedno małe zaklęcie. „Zgaś światło!” powiedział, machając różdżką. Światło zgasło. Spróbował bardziej skomplikowanego zaklęcia – i udało się! Jego serce podskoczyło z radości. „Więc mogę to zrobić sam!” wykrzyknął. Kapcie, które leżały na ziemi, lekko się zachybotały, jakby się z nim zgadzając.
Następnego dnia Bertie poszedł do szkoły bez swoich magicznych kapci i sam wykonał swoje najlepsze czary. Jego nauczyciele i koledzy z klasy bili brawo, ponieważ jego magia nie była już wynikiem samych kapci, ale jego własnych umiejętności. Kiedy wrócił do domu, kapci już tam nie było – zniknęły, jakby wykonały swoje zadanie. Bertie zdał sobie sprawę, że największa magia, jaką kiedykolwiek posiadał, tkwiła w nim samym.