Był sobie kiedyś pewien Honza, który był tak leniwy, że wolał, by jedzenie dostarczano mu do łóżka, niż żeby sam szedł po nie do stołu. Matka często go upominała: „Honza, wstawaj, pomóż mi w polu!”. ale on tylko przewracał się na drugi bok i mruczał: „Mamusiu, jeszcze chwilkę…”. I ta chwila przeciągnęła się na cały dzień. Kiedy padało, cieszył się, że nie musi wychodzić, a kiedy świeciło słońce, mówił, że jest za gorąco. Dzieci z wioski chciały się z nim bawić, ale on tylko machał ręką: „To zbyt męczące”. Wszyscy zaczęli go unikać, bo kto chciałby mieć przyjaciela, który nic nie robi?
Pewnego dnia Honza wędrował po lesie, kiedy zobaczył starą babcię niosącą duży worek. „Honza, pomóż mi, chłopcze”, zwróciła się do niego, ale on tylko ziewnął i odpowiedział: »Gdybym nie musiał, to bym się nie ruszał«. Babcia uśmiechnęła się do niego, położyła worek na ziemi i powiedziała: „Skoro taki jesteś, to mam dla ciebie coś specjalnego. Magiczny koc! Będziesz miał pod nim najcudowniejsze sny i nigdy nie będziesz musiał wstawać”. Honza przyjął koc z entuzjazmem i natychmiast wtulił się w niego w domu. Gdy tylko zamknął oczy, wpadł w dziwny świat snów…
Honza znalazł się w dziwnym królestwie, gdzie wszyscy leżeli w ogromnych łóżkach i nikt nic nie robił. „Witaj, Honza!” wykrzyknął król Enoch IV, noszący poduszkę jako koronę. „Tutaj nigdy nie musisz pracować, służba przynosi ci jedzenie i opowiada historie, dopóki nie zaśniesz!”. Honza położył się zadowolony i powiedział sobie, że tak właśnie chciałby żyć wiecznie. Wkrótce jednak odkrył, że nic nie robienie sprawia, że czuje się dziwnie. Nie lubił już jedzenia, nie lubił bajek, a całe królestwo było dziwnie smutne. „To nie jest tak zabawne, jak myślałem…” mruknął do siebie.
Honza obudził się szarpnięciem i pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było odrzucenie magicznego koca na bok. „Nie! Nie chcę już być leniwy!” wykrzyknął, wyskakując z łóżka. Babci już przy nim nie było, ale na stole leżała karteczka z napisem: Samotność jest słodka przez chwilę, ale prawdziwa radość przychodzi, gdy coś osiągniesz. Honza postanowił, że już nigdy nie będzie bezczynny. Chwycił motykę, pomagał matce w polu, a nawet wyszedł pobawić się z dziećmi. Nagle zauważył, że wszyscy traktują go inaczej – już się z niego nie śmieją, ale go podziwiają.
Pewnego dnia nad wioskę nadciągnęła burza i rzeka wystąpiła z brzegów. Ludzie nie wiedzieli, co robić, ale John wpadł na pewien pomysł. „Musimy zbudować tamę z worków z piaskiem!” krzyknął i sam zaczął napełniać pierwszy worek. Inni poszli w jego ślady i wkrótce cała wioska pracowała pod jego kierunkiem. Kiedy woda w końcu ustała, wszyscy mu podziękowali. Burmistrz podszedł do niego i powiedział: „Honza, dzisiaj uratowałeś nasze domy! Kto by pomyślał, że największy obibok stanie się najciężej pracującym młodym człowiekiem w całej wiosce!”. Honza tylko się uśmiechnął, ponieważ wiedział, że stary Honza, który tylko spał i nic nie robił, już dawno odszedł.
Od tego momentu Honza nie bał się pracy i nigdy nie wrócił do swojego dawnego lenistwa. Mieszkańcy wioski szanowali go, a on sam był szczęśliwszy niż kiedykolwiek. A jeśli kiedykolwiek widział kogoś, kto usprawiedliwiał się zmęczeniem, po prostu uśmiechał się i mówił: „Spróbuj coś zrobić, może ci się spodoba!”. I wiesz co? Zazwyczaj miał rację! I tak Honza stał się przykładem dla wszystkich tych, którzy uważają, że lenistwo jest najlepszym wyborem. Bo jak już wiemy – pracowitość przynosi nie tylko korzyści, ale i radość.