Dawno, dawno temu żył sobie ogromny, piękny płetwal błękitny o imieniu Luma, który mieszkał głęboko w spokojnych wodach ciepłego oceanu. Każdej nocy, gdy morze się uspokajało, a księżyc wschodził wysoko na niebie, Luma pływała cicho wśród fal, słuchając śpiewu nocnych ryb i obserwując gwiazdy błyszczące na powierzchni. Różniła się od innych wielorybów – nie była hałaśliwa ani dzika, ale marzycielska i dociekliwa. Pewnej nocy, gdy leżała na plecach, patrząc w niebo, westchnęła: „Och, gdybym tylko mogła zabrać ze sobą jedną rozgwiazdę do morza…”. I właśnie wtedy rozbłysła nad nią spadająca gwiazda. Luma zadrżała. „To był znak!” pomyślała. „Może to możliwe. Może naprawdę mogę zbierać gwiazdy!”
Od tamtej nocy Luma próbowała sięgać po gwiazdy każdej nocy. Skakała wysoko nad powierzchnią, aż woda wokół niej roztrzaskiwała się jak diamenty, ale gwiazdy zawsze były trochę dalej. „Hej, ty mały luminarzu, podejdź bliżej!” zawołała do jednej, która wyglądała jak złoty cukierek. Ale mała gwiazdka migotała tylko trochę i nadal wisiała na niebie. Ale Luma nie poddawała się. Próbowała budować wieże z bąbelków, nawlekać wodorosty jak sznurki i mieć nadzieję, że uda jej się je rozciągnąć aż do nieba. Ale wszystko na próżno. Gwiazdy śmiały się do niej z góry, migocząc i szepcząc: „Jeszcze nie wymyśliłaś, jak do nas dotrzeć”. Luma była smutna, ale jej serce wciąż lśniło nadzieją. Każdej nocy próbowała dotknąć choć jednej gwiazdy.
Pewnego dnia, gdy Luma odpoczywała w zatoce pełnej pereł, podpłynęła do niej stara meduza o imieniu Jula, której ciało świeciło tak delikatnie, że wyglądała jak mała żywa gwiazda. „Szukasz świateł na niebie, prawda?” szepnęła Jula. Luma skinęła głową, a meduza uśmiechnęła się. „Wiesz, droga Lumo, gwiazdy są nie tylko na niebie. Niektóre z nich są ukryte także w tobie”. Luma zrobiła pauzę. „We mnie?” Jula skinęła mackami. „Tak. Każde nocne życzenie, każde ciche marzenie, każda pieśń płynąca z twojego serca jest małą gwiazdką. A kiedy zbierzesz ich wystarczająco dużo, zaczną świecić wokół ciebie. Wieloryb milczał przez chwilę, po czym wyszeptał: „Więc jeśli marzę i śpiewam, mogę przywołać gwiazdy?”. Jula skinęła głową: „To prawda, droga Lumo. Ale najpierw musisz udać się do tej najjaśniejszej – ona wskaże ci drogę”.
Następnego dnia Luma wyruszyła w długą podróż, aby zobaczyć najjaśniejszą gwiazdę w oceanie, o której nawet najstarsze delfiny opowiadały historie. Mówiono, że leży głęboko pod powierzchnią, w jaskini, do której światło przenika tylko raz na sto nocy. Pływała przez długie godziny, napotykając ławice ryb, które podpowiadały jej, w którą stronę płynąć, przepływając przez koralowe bramy i ukrywając się przed drapieżnymi prądami. I wtedy… zobaczyła ją. Z jaskini emanowało miękkie, złote światło, a na środku sufitu wisiała gwiazda! Nie, nie była taka jak ta na niebie. Była zrobiona z wody i światła, żywa i śpiewająca. Luma zbliżyła się powoli, dotknęła jej czubkiem płetwy, a gwiazda zaśmiała się cicho. „Czekałam na ciebie, Luma – powiedziała. „Jesteś gotowa, by zabłysnąć”.
Kiedy Luma dotknęła wodnej gwiazdy, poczuła ciepło w sercu. Wszystkie jej życzenia, marzenia i nocne piosenki rozbłysły w jej wnętrzu jak światła. Nagle zaczęła błyszczeć! Jej skóra rozbłysła srebrnym blaskiem, który rozświetlił cały ocean wokół niej. Ryby tańczyły, meduzy śpiewały, a nawet koralowce drżały z radości. „Teraz rozumiem”, wyszeptała Luma. „Nie musiałam zbierać gwiazd, musiałam tylko sprawić, by świeciły we mnie”. A kiedy wynurzyła się w nocy, wszystkie gwiazdy na niebie pokłoniły się jej i wyszeptały: „Witaj wśród nas, gwiezdna wielorybico”. Luma zamknęła oczy i po raz pierwszy poczuła, że naprawdę należy do nieba i morza.
Luma wróciła do swojej zatoczki, ale tym razem nie była już tylko wielorybem. Była stworzeniem, które świeciło nawet w ciemności, a wszystkie morskie stworzenia przychodziły do niej, by słuchać jej gwiezdnej pieśni. Każdego wieczoru śpiewała cicho w ciszy:
„Śpij, mała gwiazdko, w morzu snów,
„Fale cię kołyszą, księżyc wschodzi.
Jutro w nocy znów popłyniemy,
„Będziemy nieść światło, jakbyśmy spali.”
A dzieci wieloryba, małe kraby i zmęczone koniki morskie zasnęły przy jej śpiewie. A kiedy ktoś zapytał: „Luma, skąd masz tyle gwiazd?”. „W moim sercu, gdzie marzę, śpiewam i wierzę”.