Dawno, dawno temu żyła sobie mała biedronka o imieniu Kulka. Ale nie była to zwykła biedronka, choć na pierwszy rzut oka wyglądała jak każda inna biedronka – z czerwonymi skrzydłami i czarnymi kropkami. Ale jej kropki nie były tylko ozdobą. Każda z nich była magiczna. Kiedy ktoś życzył sobie czegoś pięknego w nocy, czegoś, czego naprawdę pragnął w swoim sercu, Balls spełniała jego marzenie – a jedna z jej kropek znikała. „Kolejne spełnione marzenie”, mruczała cicho do siebie, zawsze uśmiechnięta. Leciała przez noc jak delikatny promień, lądując na poduszkach dzieci i na dachach starych chat, gdzie marzenia spały w ciszy. I za każdym razem, gdy spełniała życzenie, jej skrzydła stawały się odrobinę lżejsze. Nie przeszkadzało jej to. Każdy uśmiech, który zostawiała za sobą, był jak światło w jej sercu. I tak leciała dalej, dzień po dniu, noc po nocy, aż…
…aż pewnego dnia odkryła, że nie ma już ani jednej czarnej kropki na skrzydłach. Była czerwona jak zachodzące słońce. Wylądowała na stokrotce nad potokiem i spojrzała na swoje odbicie w wodzie. „Kim jestem?” wyszeptała, ale woda jej nie odpowiedziała. W tym momencie stało się coś dziwnego – cała pamięć o tym, komu pomogła, zniknęła z jej umysłu jak para z garnka. Nie wiedziała, dlaczego leci, co robi ani dlaczego ma kropki. Czuła tylko dziwną pustkę w sercu. „Muszę się dowiedzieć, kim jestem”, zdecydowała i wyruszyła. Wiedziała tylko, że są tam ludzie, którym przyniosła sny i że tylko oni mogą pomóc jej przypomnieć sobie, kim jest.
Leciała przez las, aż zobaczyła chłopca siedzącego na pniu i rozmawiającego z jeleniem. „I myślisz, że nie będzie dziś padać?”. Zaśmiał się, a łania delikatnie skinęła głową. Piłka wylądowała nieopodal. „Przepraszam, czy my się znamy?” zapytała niepewnie. Chłopiec uśmiechnął się. „Jesteś biedronką! Dzięki tobie rozumiem zwierzęta. Rok temu składałem życzenia pod poduszką, a dziś rano… zacząłem słyszeć, co mówią!”. Biedronka zatrzepotała skrzydłami. „Ja… spełniłem twoje marzenie?” Chłopiec przytaknął i opowiedział jej, jak uratował małego jeża, który się zgubił, i jak lis powiedział mu kiedyś, jak wrócić do domu. Mała iskierka zamigotała w umyśle kulki – obraz jej siedzącej na jego poduszce. „Dziękuję – wyszeptała. I wtedy na jej skrzydle pojawiła się pierwsza czarna kropka. „Wrócił!” wykrzyknęła z radością.
Leciała dalej, aż dotarła na skraj miasta. Mieszkała tam dziewczynka o imieniu Lenicka, która każdej nocy zasypiała ze wzrokiem utkwionym w niebo. „Miałam gwiazdkę” – powiedziała Małej Kulce, gdy biedronka ją odwiedziła. „Ty mi ją dałaś. Mała złota gwiazdka świeciła nad moim łóżkiem i szeptała mi piosenki”. Kulka zadrżała. „Pamiętam, jak jej szukałam – była ukryta za księżycem!”. I rzeczywiście – w jej pamięci pojawił się obraz nieba pełnego świateł, z którego wyłowiła najmniejszą gwiazdkę. Lenicka opowiedziała, jak gwiazda pomogła jej nie bać się ciemności i jak teraz marzy o tym, by pewnego dnia zostać astronautą. Z każdym słowem Ball czuła się coraz bardziej sobą. I wtedy – puk ! – na jej skrzydle pojawiła się kolejna czarna kropka.
Ostatnia podróż prowadziła do małej wioski, gdzie starsza pani siedziała w ogrodzie pod jabłonią, śpiewając piosenkę o kwitnącej łące. „To ty” – powiedziała, gdy zobaczyła biedronkę. „Pamiętam cię. Śniło mi się, że znów biegam boso po łące, jak wtedy, gdy miałam pięć lat. A ty przyniosłeś mi ten sen. Dzięki tobie przypomniałam sobie, co to znaczy być szczęśliwą”. Kulka usiadła cicho na kwiecie mniszka i słuchała. W jej głowie zaczęły cicho grać dźwięki piosenki, którą kiedyś zaśpiewała tej babci we śnie. Z jej oczu skapnęła maleńka kropla rosy – ale tym razem nie była to łza smutku, lecz radości. „Dziękuję” – wyszeptała staruszka. I trzecia kropka powróciła.
Marmur powrócił do strumienia, gdzie wszystko się zaczęło. Kiedy spojrzała na swoje odbicie, nie była już tylko czerwona – miała z powrotem trzy kropki na skrzydłach. A potem… zaczęły pojawiać się kolejne. Jedna po drugiej, jakby jej wspomnienia same wracały. Każdy sen, każdy uśmiech, każdy szept pod poduszką – wszystko wróciło. „To ja”, uśmiechnęła się. „Biedronka, która nosi sny”. Od tamtej pory znów lata w nocy, przynosząc marzenia wszystkim, którzy mają nadzieję. A kiedy rano znajdziesz na swoim parapecie czerwoną biedronkę z czarnymi kropkami… być może właśnie spełniła twoje życzenie. A jeśli przyjrzysz się uważnie, być może zobaczysz kawałek swojego marzenia na jednej z kropek.